Poundland na krawędzi upadku: drugi chętny składa ofertę ratunkową

Poundland na krawędzi upadku: drugi chętny składa ofertę ratunkową

Brytyjska sieć dyskontów Poundland jest bliska upadku, a zagrożonych jest tysiące miejsc pracy. Do akcji ratunkowej dołączył drugi chętny: londyńska grupa Xyra proponuje natychmiastową spłatę części zadłużenia firmy. Amerykański właściciel sieci odrzucił już wcześniej konkurencyjną ofertę, która pozwoliłaby uratować 12 tysięcy pracowników.

Co proponuje Xyra Group

Według osób znających szczegóły propozycji Xyra chce od razu spłacić 12,5 mln funtów z pożyczki Poundlandu opiewającej na 30 mln funtów. Pozostała część długu zostałaby odroczona. Wysokość zadłużenia była dotąd jednym z głównych punktów spornych w rozmowach o przejęciu.

Xyra oferuje spłatę większej części długu niż irlandzka grupa nieruchomościowa Martin Property Group, której ofertę właściciel Poundlandu, amerykańska firma Gordon Brothers, odrzucił. Nie wiadomo jednak, czy Xyra utrzymałaby sieć w całości, czy rozdzieliłaby ją na części.

Wątpliwości co do wiarygodności

Gordon Brothers sprawdza, czy kandydaci mają pieniądze i czy będą dobrymi, długoterminowymi właścicielami. W przypadku Xyra dowodów na spełnienie tych kryteriów jest niewiele. Źródła wskazują, że o wiarygodności świadczy wejście do zarządu Andrew Brode’a, pracownika firmy RWS, która dostarcza firmom rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji. Judith MacKenzie z Downing Fund Managers powiedziała BBC, że Brode jest wśród brytyjskich małych firm dobrze znany i ceniony. Dodała jednak, że publicznie dostępnych informacji o samej Xyra jest bardzo mało i nie znalazła potwierdzenia, że grupa dysponuje odpowiednim kapitałem.

Gordon Brothers kupił Poundland za symboliczny 1 funt w czerwcu ubiegłego roku. Firma przekonuje, że sieć od lat zmaga się z niestabilnością i nadal „pozostaje w trudnej i podatnej na zagrożenia sytuacji”. Zapewnia też, że prowadzi intensywne rozmowy z zainteresowanymi i szuka rozwiązania, które ochroni jak najwięcej miejsc pracy.

Rząd naciska, a dostawcy się boją

Sprawą zajął się rząd. Minister biznesu Jonathan Reynolds spotkał się z przedstawicielami Gordon Brothers i apelował o ochronę pracowników. Według przekazu firma zobowiązała się na spotkaniu do preferowania ofert, które zabezpieczą sklepy i zatrudnionych. Zarówno Reynolds, jak i premier Andy Burnham pytali publicznie, dlaczego umowy o przyszłości sieci wciąż nie zawarto.

Upadek Poundlandu uderzyłby nie tylko w 12 tysięcy zatrudnionych. Kilku dostawców zapowiedziało, że w takim wypadku również zbankrutuje. Założyciel sieci Steve Smith ocenia, że chodzi o dwa–trzy tysiące firm pracujących wyłącznie dla Poundlandu. Według niego łącznie mogłoby to dotknąć nawet 30 tysięcy osób.

Co to oznacza dla polskiego czytelnika

Poundland to sieć brytyjska i sprawa nie dotyczy bezpośrednio polskich konsumentów ani przepisów w UE. Pośrednio może jednak być interesująca dla osób, które mieszkają lub pracują w Wielkiej Brytanii, bo to właśnie tam sieć prowadzi sklepy i zatrudnia ludzi. Dla pozostałych jest to przede wszystkim przykład tego, jak kłopoty jednej dużej firmy mogą uderzyć w cały łańcuch dostaw.

Historia pokazuje też, jak trudna bywa sytuacja sieci tanich sklepów przy wysokich kosztach działalności i zadłużeniu. Rozstrzygnięcie może zapaść szybko, bo rozmowy trwają, a sprawa jest politycznie wrażliwa. Na razie nie wiadomo, czy któraś z ofert zostanie przyjęta.

Źródło: BBC News – „Second buyer makes rescue bid for Poundland as retailer faces collapse”

Similar Posts