Pasta bez fluoru z hydroksyapatytem – czy chroni zęby tak samo?
Pasty bez fluoru, w których zamiast niego pojawia się hydroksyapatyt, zyskują popularność, także dzięki mediom społecznościowym. Dentyści przyznają, że wstępne badania wypadają obiecująco, ale większość z nich nadal zaleca pasty z fluorem, bo to one mają znacznie więcej dowodów skuteczności.
Czym jest hydroksyapatyt
Hydroksyapatyt to mineral zbudowany z wapnia i fosforanów, a więc z tych samych składników, z których w większości składa się szkliwo. Stąd pomysł, by wykorzystać go w pastach do zębów. Producenci obiecują ochronę przed próchnicą, wybielanie i wzmacnianie szkliwa, a do tego wszystkiego bez fluoru. Pojawiają się też badania sugerujące, że może łagodzić nadwrażliwość zębów.
Wiele produktów zawiera nanohydroksyapatyt, czyli formę o mniejszych cząstkach. W teorii łatwiej wnika ona w drobne pory szkliwa, choć danych na ten temat jest na razie niewiele.
Fluor działa nieco inaczej. Gdy po szczotkowaniu jego resztki zostają w ślinie i płytce nazębnej, pomagają przywracać zębom minerały i tworzą ochronną warstwę na szkliwie. Dlatego pastę z fluorem trzeba stosować regularnie, zalecane jest mycie dwa razy dziennie.
Co pokazują badania
Bennett Amaechi, profesor stomatologii z Uniwersytetu Teksasu w San Antonio, który sam bada hydroksyapatyt, uważa, że w remineralizacji i zapobieganiu próchnicy jest on równie skuteczny jak fluor. Wskazuje na kilka badań:
- badanie z 2021 roku objęło 177 dzieci obserwowanych przez prawie rok; w obu grupach, z hydroksyapatytem i z fluorem, ubytki rozwijały się podobnie,
- badanie z 2023 roku objęło 171 dorosłych obserwowanych przez 18 miesięcy i także dało zbliżone wyniki, ale uczestnikami były głównie zdrowe młode osoby,
- krótsze badanie z 2019 roku objęło 133 osoby z podwyższonym ryzykiem próchnicy; po nieco ponad pięciu miesiącach obie pasty wypadły podobnie.
Warto wiedzieć, że dwa z tych badań były częściowo finansowane przez niemiecką firmę Dr. Wolff Group, do której należą dwie marki past z hydroksyapatytem. Livia Tenuta z Uniwersytetu Michigan zwraca uwagę, że badań jest mało, a uczestnicy byli zwykle z grup niskiego ryzyka próchnicy. Chciałaby zobaczyć więcej długoterminowych prac, zwłaszcza u osób szczególnie narażonych na ubytki.
Skąd moda na pasty bez fluoru
Zainteresowanie takimi produktami rośnie m.in. dlatego, że część osób unika fluoru lub ma wobec niego wątpliwości, szczególnie w odniesieniu do dzieci. W USA dołożyły się do tego wypowiedzi sekretarza zdrowia Roberta F. Kennedy’ego Jr., który obwinia fluorowanie wody o szereg problemów zdrowotnych. Eksperci przypominają jednak, że niskie dawki fluoru uważa się za bezpieczne i kluczowe w zapobieganiu próchnicy, a badania wiążące go ze spadkiem IQ dotyczyły stężeń ponad dwukrotnie wyższych od zalecanych w amerykańskich wodociągach.
Co to oznacza w praktyce
Pasty z hydroksyapatytem są zwykle droższe, w USA nawet o ponad dolara za uncję. Amaechi mówi wprost: „Jeśli pacjent jest otwarty na obie opcje, radzę wybrać fluor, bo ma więcej dowodów skuteczności”. Tenuta wskazuje to samo. Amerykańskie Towarzystwo Dentystyczne przyznaje, że część dowodów wskazuje na wspieranie remineralizacji, ale skuteczność kliniczną uważa za wciąż ograniczoną i niejednoznaczną.
Dla polskiego czytelnika wniosek jest prosty: w Polsce większość popularnych past zawiera fluor, a woda z kranu nie jest powszechnie fluorowana, więc to właśnie pasta jest dla wielu osób głównym źródłem tego składnika. Jeśli rozważasz pastę bez fluoru, np. z powodu obaw dotyczących dziecka, warto najpierw porozmawiać z dentystą, który oceni ryzyko próchnicy. Podstawy się nie zmieniają: szczotkowanie dwa razy dziennie przez dwie minuty, codzienne nitkowanie i regularne wizyty u stomatologa.
Źródło: NPR – „How does this fluoride-free toothpaste compare when it comes to oral health?”
